Brainspotting: o podążaniu za głową komety i o głębi

Published by

on

Kilka tygodni temu uczestniczyłam w szkoleniu z twórcą podejścia terapeutycznego o nazwie Brainspotting Davidem Grandem, a w ostatnich dniach skończyłam czytać książkę jego autorstwa. Jego podejście jest bardzo spójne z tym, co i dla mnie jest ważne w terapii, więc chętnie podzielę się refleksjami.

Skąd wziął się Brainspotting?

David Grand to terapeuta z 40-letnim doświadczeniem, który najpierw pracował psychoanalitycznie-psychodynamicznie, potem dodał do tego terapię EMDR i inspiracje z Somatic Experiencing, aż w pewnym momencie wyłoniło mu się jego własne podejście, które nazwał Brainspottingiem. 

Ważnym etapem, o którym pisze w swojej książce, było wspieranie osób po zamachach 11 września, które uświadomiło mu wagę dostrojenia relacyjnego w pracy z następstwami doświadczeń traumatycznych. Następnie punktem zwrotnym była jego praca z profesjonalną łyżwiarką, która pomimo ogromnych umiejętności technicznych, doświadczała powracającej blokady psychicznej uniemożliwiającej jej wykonywanie ważnego skoku. Podczas jednej z sesji terapeutycznych Grand zauważył, że kobieta w pewnym momencie zawiesiła wzrok na konkretnym punkcie, jej gałki oczne zadrżały i spontanicznie weszła w głębokie przetwarzanie emocjonalne, odblokowując różne wspomnienia i odczucia. Ten moment stał się dla niego początkiem nowej drogi pracy z trudnymi, często niedostępnymi doświadczeniami oraz z regulacją układu nerwowego.

Na czym polega Brainspotting?

Brainspotting opiera się na założeniu, że:

“Gdzie patrzysz, wpływa na to, jak się czujesz”

Podczas sesji klient (czyli osoba szukająca wsparcia – jest to jedno z podejść, gdzie nie używa się słowa pacjent, aby z góry nie sugerować psychopatologii) koncentruje wzrok na konkretnym punkcie, czyli na tzw. brainspocie, co pomaga uzyskać dostęp do głębszych warstw układu nerwowego, w tym do obszarów przechowujących traumy i najtrudniejsze doświadczenia (zakłada się, że są to obszary układu limbicznego i pnia mózgu).

Czasem ten punkt pojawia się spontanicznie, czasem ustala się go na podstawie ruchów gałek ocznych lub odczuć z ciała. To, co dzieje się dalej nie polega na analizie problemu, a na uważnej, sfokusowanej obecności z tym, co wyłania się w wewnętrznym doświadczeniu klientki, czyli z jej odczuciami, wyobrażeniami, wspomnieniami, emocjami, ruchem. Proces ten dzieje się w tempie i rytmie klienta, czasem nawet bez słów, ponieważ nie wszystko da się zwerbalizować. 

Model neurodoświadczeniowy

David Grand opracował nie tylko technikę, ale rozwinął też zaplecze teoretyczne, czyli tzw. Neuroexperiential Model (NEM), w którym łączy współczesną wiedzę neurobiologiczną, podejście relacyjne i somatyczne oraz coś, co trudno jest nazwać, a co wiąże się z intuicją, obecnością i szacunkiem wobec tego, co niemożliwe do objęcia przez poznawczą część umysłu.

W trakcie szkolenia David często odwoływał się do tzw. zasady niepewności (uncertainty principle), gdy wprowadzał swoje przekonanie, że nie jesteśmy w stanie w pełni poznać układu nerwowego drugiego człowieka, ponieważ jest to zbyt złożony system. Rolą terapeuty nie jest więc “rozgryźć” czy “naprawić” klientkę, ale stworzyć ramę i przestrzeń, w której jej system sam znajdzie drogę takiego przetwarzania i regulacji, na jakie jest w tym momencie gotowa i jakiego najbardziej potrzebuje. Jest to podejście bardzo podmiotowe i pełne szacunku dla osób, które zwracają się o pomoc. 

Metafora komety

Jedna z metafor, którą Grand często powtarza, brzmi tak:

“Klient jest jak głowa komety, a terapeuta jest jak dostrojony do niej ogon, który podąża za nią, gdziekolwiek ona chce iść”

To bardzo trafne i uwalniające ułożenie ról w tej dynamice. Terapeuta nie kieruje, tylko tworzy bezpieczną ramę i podąża z uważnością za tym, w jakim kierunku płynie proces klienta. Jest to wyraz zaufania do klientów i ich wewnętrznej mądrości, do procesualności i do tego, co może się pojawić, gdy na to pozwolimy i damy temu przestrzeń.  

Relacja terapeutyczna w Brainspottingu

W tym podejściu relacja jest podstawowym narzędziem regulacji. Terapeuta jest obecnym, otwartym i dostrojonym świadkiem, który trzyma ramę dla tego, co się wyłania i odkłada na bok wyższą rangę eksperta, próby kontroli, czy presję na osiągnięcie konkretnych rezultatów. 

Jeżeli terapeuta wejdzie w rolę osoby, która wie lepiej, to nieświadomie może uruchomić u klienta tryb podporządkowania (compliance mode), co może być odtworzeniem niezdrowej dynamiki relacyjnej z przeszłości klienta i utrudniać pracę. 

Praca z częściami i ze snami

David wprowadził też dwie zaawansowane formy pracy:

  • Part Spotting: klient w wyobraźni zaprasza część siebie (np. wewnętrzne dziecko, krytyka, obrońcę) do pokoju, lokalizuje ją w przestrzeni i zatrzymuje na niej wzrok, co uruchamia przetwarzanie.
  • Dream Spotting: praca z obrazami ze snu, z których wybierany jest najbardziej aktywny motyw, który staje się bramą do przetwarzania emocjonalnego i somatycznego.

Dla kogo?

Brainspotting może być szczególnie pomocny w pracy z: PTSD i c-PTSD, lękiem, fobiami, dysregulacją emocjonalną, objawami psychosomatycznymi, ale także w pracy rozwojowej, np. z artystami i ze sportowcami, bo może sprzyjać kreatywnym procesom i rozwijaniu różnych umiejętności. 

Jeżeli szukasz terapii, to Brainspotting może być tym, co pomoże Ci zejść głębiej, bez konieczności opowiadania po raz setny swojej historii.

Jeżeli pracujesz terapeutycznie, Brainspotting może wpłynąć na Twoją praktykę i rozumienie tego, czym jest proces terapeutyczny na głębszym poziomie relacyjnym. Jest to podejście, które bardzo dobrze integruje się z innymi modalnościami i może być bardzo cennym narzędziem do pracy w sytuacjach, gdy inne metody zawodzą. 

Co zabieram ze sobą?

To, co zrobiło na mnie ogromne wrażenie, to niesamowity spokój, empatia i prawdziwa pokora wobec tajemnicy ludzkiego układu nerwowego, jakie biją z Davida Granda. 

To było jedno z tych szkoleń, które potwierdza, jak ważna jest relacja terapeutyczna i żeby ufać temu, co organicznie wyłania się podczas sesji, nie przyspieszać, nie oceniać, nie próbować kontrolować, ani nie robić niczego na siłę, tylko być w pełni obecną i uważną, dostrajać się do klientów i trzymać ramę, w której może wydarzyć się to, co akurat potrzebuje się wydarzyć, nawet jeżeli na pierwszy rzut oka nie dzieje się zbyt wiele.

Najważniejsza praca to ta, która odbywa się w układzie nerwowym osoby, która siedzi przede mną, w jej niesamowicie złożonym i pełnym tajemnic wewnętrznym wszechświecie. 

Leave a comment